sobota, 2 maja 2015

Od Marcus'a cd Kira

Po pracy od razu poleciałem do domu przebrać się . Ubrałem skurzaną skutkę i poprawiłem jeszcze przed wyjściem włosy :

Poszedłem do klubu. Słuchaęłm jak dziewczyna śpiewa po czym żeby przejść do baru musiałem przejść blisko sceny . Gdy byłem w połowie zauwarzyłem jak dziewczyna się poślizgneła i złapałem ją. Uśmeichnałem się łobuzersko .
- no to niezłe wyjście końcowe- odparłem z uśmeiszkiem
Kira?


Od Kiry

Jak zwykle wstałam rano. Zjadłam śniadanie, wzięłam prysznic, umyłam zęby, Uczesałam się w kok, ubrałam się w uniform firmy , wzięłam torebkę i poszłam pod dom. Po paru minutach przejechał firmowe auto. Poszłam do pracy ( 10 godzin później ). Wróciłam z pracy zmachana bo miałam dużo zleceń. Przebrałam się opłukałam twarz przygotowałam sobie obiad. Kiedy zjadłam położyłam się na się spać. Obudziłam się była godzinna 20:00 przypomniało mi się że dzisiaj śpiewam w Klubie zeszłam za dół rozpuściłam włosy i nałożyłam makijaż. Ubrałam się i na twarz założyłam moją maskę.
http://www.phuimage.nazwa.pl/ALLEGRO/phu-image/Maski/MAS3/MAS3-10_01_1.jpg
Wzięłam motor i pojechałam do klubu zaparkowałam motor z tyłu i weszłam tylimi drzwiami. Już czekała Szafowa Klubu
- Kira jesteś myślałam że nie przyjdziesz
- Ja nie przyjechać wiesz ty co jeszcze jak zbieramy pieniądze na dom dziecka
- Dobra Kira skup się ten koncert na prawdę się przyda jest bardzo ważny mnie bardzo
- Wiem nie nawale idź mnie wywołać na scenie
- A no racja - Szefowa weszła na scenę i zaczęła mówić
- Panie i Panowie dziś w naszym klubie powitamy nową gwiazdę internetu przed państwem Kira - Kiedy usłyszałam moje imię poszłam na scenę w trakcie słyszałam oklaski i gwizdy. Szefowa dała mi mikrofon
- Dziękuje Keli cześć moi mili mam na imię Kira i chciałam zaśpiewać wam piosenkę ale przed nią mam wam coś do powiedzenia. Zebraliśmy się tu aby zebrać pieniądze na dom dziecka kto może to niech wrzuci pieniądze będę bardzo szczęśliwa - połowa osób z Klubu dała pieniądze
- Dobrze to zaczynam śpiewać piosenka pod tytułem "Obok Mnie " - Po chwili zaczęła się piosenka i zaczęłam śpiewać

Pod koniec piosenki pośliznęłam się kiedy miałam upaść. Jakiś chłopak mnie złapał
( Marcus )

Od Steven'a cd Lana

- powinnaś poatrzeć rane
- tak jak bede miała na to czas - odparła
Wyjąłem chusteczkę z kieszeni spodni i podałem jej . Ona wzieła i wytarła rane .
- mozże masz ochotę na kawe 
- teraz wieczorem - zdziwiła sie
- tak lubie w nocy pić kawe - odparłem - rano nei ma sensu pić ja jak i tak ona usypia mnie - odparłem
- no dobra to gdzie idziemy?
- do kawiarni- odparłem
Poszlismy do kawiarni . Otworzyłem drzwi by weszła pierwsza i wszedłem za nią . Odsunąlem jej krzesło a ona usiadła. Usiadłem na przeciwko. Zamówiliśmy kawe i pojakimś cieście .
- jestem Steven - odparłem
Lana?

Od Lany cd Steven

-Dam sobie rade bez dodatkowej sumy.-Prychnelam chowajac koperte do szafki, zeby kolejnego dnia oddac ja blondynowi. Wprowadzilam motocykl na odpowiednie stanowisko i zabralam sie do roboty. Na poczatku rozebralam go na czesci pierwsze. Kiedy cala obudowa poszla do lakierowania i chromowania, ja zabralam sie za uklad hamowania, silnik, swiatla, swiece, zbiornik paliwa i cala reszte. Skonczylam kolo pierwszej w noc, kiedy czesci wrocily od lakiernika. Zostalo mi tylko zlozenie tego wszystkiego. Zamknelam warsztat i wrocilam do domu. Wykapalam sie i poszlam spac, zeby wstac tego samego dnia kolo piatej. Ogarnelam sie w miare i poszlam do pracy. Od rana pracowalam jad jednosladem blondyna. Skonczylam kolo pietnasetej i zabralam sie za dokonczenie audi. Po sisdemnastej do warsztatu zawital blondyn. Oddalam mu kluczyki oraz koperte, a potem wskazalam stanowisko jego cudenka. Mezczyzna przygladal mu sie uwaznie, a ja wrocilam do pracy. Szef zamienil z blondynem pare zdan i odjechal. Po kolejnych pieciu godzinach wyszlam z warsztatu. Wracalam do domu, kiedy zaczepila mnie grupka napalonych chuliganow. Pierwszego latwo obezwladnilam, ale reszta byla uzbrojona w noze, kije i kastety.
-Pewnie byl jakis mecz-Pomyslalam unikajac ostrza scyzoryka. Ich bylo szesciu, a ja jedna.
-Wyrownane szanse co nie.-Powiedzialam, a jeden z nich rucil sie w moja strone. Odsunelam sie na bok i popchnelam go mocniej przez co sie przewrocil. Niezauwazylam niestety nastepnego, ktory sie do mnie zbliza. Odwrocilam sie i ooczulam bol na policzku. Typ przejechal mi scyzorykiem po nim. Kopnelam go w krocze, a potem kiedy automtycznie sie schylil dostal z lokcia. Kiedy jeden z nich zlapal mnie za ramie zastosowalam przewrot. Spojrzalam w kierunku gdzie stala reszta chuliganow, ktorzy obecnie lezeli i zwijali sie z bolu.
-Nic ci nie jest?-Uslyszalam znajomy glos i otarlam krew z policzka.
-Nie.-Stwierdzilam, a blondyn zaczal isc w moja strone.
-Skad taka technika walik?-zadal kolejne pytanie.
-Najpierw wojsko, a potem trening z tajnymi skuzbami.-Stwierdzial, a mezczyzna pojawil sie obok mnie. Starlam ponownie krew , ktora zplywala od rany w dol po policzku.
Steven

piątek, 1 maja 2015

Od Layli

Już tydzień minął od kiedy się tutaj wprowadziłam. No cóż było trudno ale jakoś dałam sobie radę. Wstałam dość wcześnie aby móc przed pracą pobiegać.
Około siódmej rano byłam już w domu wykąpana i najedzona. Przebrałam się w spodnie jeansowe brata, były na mnie za duże ale nadawały się idealnie do warsztatu. Nie mogłam znaleźć swojej koszuli więc założyłam czarną obcisłą bokserkę. Spięłam włosy w luźny kucyk, zabrałam roboczą bluzę, zamknęłam mieszkanie i wyjechałam na swoim motocyklu do pracy. Po niecałych pięciu minutach byłam na miejscu. Odstawiłam pojazd i weszłam do budynku. Szef powitał mnie skromnym uśmiechem i poinformował co mam dzisiaj robić.
Po kilku godzinach pracy miałam dłuższą przerwę, wyszłam na zewnątrz i usiadłam na jednej z beczek. Odpaliłam papierosa i zamknęłam oczy. Przez moją głowę przewijały się tysiące myśli. Nagle usłyszałam jak coś gwałtownie hamuje na placu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam...
Ktoś chętny dokończyć? c:

Od Steven'a cd Lana

- tak chciałbym by mój motocykl był w lepszym stanie niż jest - odpałem
Spojrzała teraz na niego z bliska był obdrapany , gdzieniegdzie miał spalone różne rzeczy , miał też słabe zawieszenie .
- hmm no napewno da sie coś zrobić
- może być na jutro ? -zpaytałem
- chyba nie wyjdzie to nie t prosta robota .
Spojrzałem na nią po czym wyciagnąłem koperte i rzuciłem do niej .
- tu masz za prace i za szybki dowóz narzedzi jakich potrzebujesz więc chyba dasz rade .
Zobaczyła na sume pieniedzy i spojrzała
- to do jutra- odparłem i wyszedłem . Mój pejdżer zadzwonił czyli że Fury coś znów chciał..  Więc poszedłem na piechotę do budynku. Gdy jechałem windą na górę patrzyłem przez szybe na miasto :


Po spotkaniu z nim i długiej rozmowie wróciłem do domu by ubrać się w struj do biegania i pobiegać. Na następny dzień o 17 dość późno by byłem na misji przyszedłem do warsztatu by wyjechać swym motorem .

Lana?

Od Lany

Nowe miejsce, nowa osobowość, nowe zdanie. Jechałam czarna audi siedząc z tylu pomiędzy dwoma dryblasami. Skoro mnie "doskonale" wyszkolili to po co mnie chronią? Westchnęłam próbując nie zostać zgnieciona prze ochroniarzy. Wreszcie po jakimś czasie dojechaliśmy. Wysiadłam z pojazdu i zostałam zaprowadzona do środka.
-Pani rzeczy już tu są. Wojsko oświadczyło, że na razie nie będzie pani w czynnej służbie.-Powiedział jeden z dryblasów.
-Dobrze.-Odparłam, a ochroniarze wyszli. Poszłam się trochę ogarnąć po dwunastu godzinach podroży. Wzięłam szybki prysznic, założyłam czyste ubrania, spakowałam potrzebne mi rzeczy i wyszłam. Zamknęłam drzwi i ruszyłam spacerem w stronę warsztatu. Nie miałam zamiaru siedzieć w domu, może będzie coś do zrobienia. Po czterdziestu minutach byłam prawie na miejscu, ale nie miałam możliwości przejścia na drugą stronę.
-Czy w tym mieście nie ma przejść dla pieszych?-Zapytałam wzburzona. Zatrzymałam sie i rozejrzałam w prawo, w lewo. Nic nie jechało więc postanowiłam przejść. Weszłam na jezdnie. Pierwszy pas przeszłam bez problemu, ale kiedy tylko weszłam na drugi ni stad ni zowąd pojawił się motocykl. Odskoczyłam w ostatni momencie na pobocze. Jednoślad zatrzymał się pare metrów dalej. Wstałam i otrzepałam się kurzu.
-Wszystko w porządku?-Usłyszałam i podniosłam wzrok na nieznajomego kierowce.
-Tak, przepraszam przeszłam w nieodpowiednim miejscu.-Przyznałam, a blondyn uśmiechnął się lekko.
-Nic się nie stało.-Stwierdził, a ja spojrzałam na zegarek.
-Przepraszam, ale muszę już iść.-Powiedziałam i ruszyłam w stronę warsztatu, którym znalazłam się po dziesięciu minutach. Przebrałam się w robocze ubranie i poszłam po majstrować przy audi q4. Zabrałam narzędzia i postawiłam przy samochodzie. Wyjęłam klucz płaski i wjechałam pod samochód na desce. Przykręciłam bardziej parę nakrętek i śrub. Usłyszałam warkot motocykla i potem poznany dzisiaj głos. Wyjechałam na desce i zauważyłam, że ten mężczyzna stoi obok mnie.
-Mogę w czymś pomóc?-Zapytałam.
Steven